Gdybym oczko zakładała teraz, pewnie kupiłabym większe. Ale wówczas, gdy było kupowane (bo to jest gotowiec, nie wykładane folią, czy wylewane betonem) i tak było wydarzeniem. :)
Początkowo walczyliśmy z wodą, która byłą ciągle i ciągle brunatna. Wypróbowałam dostępne wówczas wszystkie możliwe środki chemiczne, działały na trochę, a później, to samo. Wszystko odmieniło się, gdy wytworzyła się równowaga biologiczna, czyli rośliny dorosły, wyrosły i ... teraz działam odwrotnie - usuwam ich nadmiar. :)
Problemem, z którym nie mogę się uporać, są koty. Teraz, jak w mieście działa system sterylizacji i opieki nad bezdomniakami, kotów jest mniej, ale zawsze, kot, to kot, a ja chcę mieć rybki ! Odkąd trafiłam na tabletki tlenowe, które dają im możliwość przeżycia zimy, odkąd rybki się mnożą, nie pozwolę, by jakiś kot mi je pożarł ! Mam siatkę, w koło oczka. Na zimę wyższą, w sezonie niższą, ale niestety, musi być. Próbowałam kilka dni bez siatki, ale pracownik, który przyszedł rano do tarasu mówił, że na skalniaku siedział kot i się wgapiał w wodę. Nie wierzę, by przychodził na relaks, jakim jest obserwowanie rybek.
Nie mam innego pomysłu, jak jednocześnie nie ograniczać przestrzeni, a zapewnić rybom bezpieczeństwo. Oglądałam oczka przysłaniane kratkami, ale to raz, że uniemożliwia rozwój roślinom, dwa, mnie się kojarzy z odpływami rynien, czy podobnych ścieków, które dla bezpieczeństwa się zasłania.
Przy oczku zawsze fajnie wyglądają trawy. Przypadkowo szukając róż, natrafiłam na wyższą od tych, co posiadam, ale nie tak wielką, jak miskantus - spartyna grzebieniasta.
Ale, jak się nazywają inne trawy, które posadziłam ? Hmm... muszę poszukać i uzupełnić.
Woda jest na tyle czysta, że rybki widać, a filtr pompki nie wymaga czyszczenia. Z oczka oczywiście korzysta mój ulubiony ropuch, który czasami ma towarzystwo, a czasami sam wybywa na wycieczki.
Na górze skalniaka jest mała niecka, która jest wodopojem dla ptaków.
Wróble, czyżyki, gołębie, sójki, a i dzięcioł bywał oraz jeszcze taki mały ptaszek z brązowo pomarańczowymi nóżkami i piórkami w kolorze jasnej oliwki, a także ptaki... bardzo podobne do kosów, ale zdecydowanie nie czarne, a brązowe. Te to jeszcze rozkopują mi zrębki pod iglakami i wyciągają agrowłókninę, na której leżą zrębki. :-)
Kto wie, co to za ptaki ?




















































