Pages

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełko. Pokaż wszystkie posty

4 grudnia 2014

Się Porobiło - cz. 102 - Aaaaaaa.... Inwazja kotów


Aaaaaaa, aaaaaaa... Były sobie koty dwa...
Aaaaaaa, aaaaaaa... Szare, bure obydwa...

Dwa, trzy... pięć.... o losie ! Się porobiło.
Szydełkiem.


I pojechały do K...., do takiej jednej kociary. ;-)
Zdjęcia średniej jakości, trochę to boli, ale cóż - pogoda.




10 marca 2013

Się Porobiło - cz. 65. Gdzie ta wiosna ?


Śnieg ! Od nocy pada ! W zimę chyba tak długo nie padało, taka drobna kaszka z nieba. Nie wierzyłam w przepowiednie pogody w tv. Gdzie tam. Już było ciepło, już było słońce, już ptaki śpiewały a teraz... Brrrr.... Nie wyrażę dosłownie, jakie emocje wywołuje u mnie ten widok z okna, bo same wulgaryzmy cisną się pod palce.
Kilka dni temu zauważyłam na grudnikach pąki. Zakwitły. Oczywiście to pojedyncze kwiaty, nie, jak w oficjalnym terminie ich kwitnienia, ale dopiero dzisiejszy śnieg mi ten fakt uświadomił. Przyroda jednak wie, co robi ?!? Pewnie tak. Bardzo lubię grudniki, niech kwitną, ale nie śnieg w połowie marca ! Rok temu z kolei, była pierwsza burza, co też wprawiło mnie w osłupienie. Mając do wyboru burzę i śnieżyce, wybieram burzę.

Ptasia stołówka dziś 'pracowała' pełną parą. Największą popularnością cieszy się przez cały okres  stołówkowy słonecznik. Żadna słonina, żadne pszenice, czy kasze. Słonecznik, ewentualnie dynia. Podaję też gotową mieszankę dla ptaków ze sklepu ogrodniczego, ona też w dużej mierze ma słonecznik, ale też i jakieś inne, drobne, czarne nasiona pracowicie wydziobywane przez wróble. Dziś wysypywane było aż 5 razy !

Zima za oknem, a ja nie tak dawno przędąc alpakę na wiosenny szal obawiałam się, że nie zdążę. Ha... Zdążyłam. Wcześniej doprzędłam jeszcze 60 m. Przyznam się, że najpierw postanowiłam przerobić to, co w pierwszej kolejności zwinęłam. Raz, że z ciekawości, jak wybrany wzór będzie wyglądał i czy się sprawdzi. Dwa, że jednak z lenistwa, bo miałam na wrzecionie singiel, dużo krótszy i nie bardzo chciało mi się dalej z alpaką kręcić. Coś mi mówiło, że starczy i ... wystarczyło. Łącznie ok 280m. Wzór wpadł mi w oko wcześniej, jednak przypomniała mi go pewna dyskusja na forum.  Nie wiedziałam, że ma taką nazwę - węzły Salomona - robiony szydełkiem jest sprężysty i blokowania nie wymaga. Przynajmniej tak mi się wydaje. Rzucony na roboczo na płaszczyk.


I na osłodę depresyjnej pogody proponuję konkretny kawałek pawłovej. Zdjęcie ciasta w całości. Beza już pokrojona na porcje, no niestety... nie wygląda pięknie. Tzn bywają piękne i takie powinny być, ale ta  naprawdę wyrosła, podniosła się w piekarniku i opadła. Pianka w środku jest, owszem, ale jednak trochę po cięciu, pozapadało się wewnątrz. ;-) 
A tam, liczy się też i smak, prawda ?

Cały czas, w tzw tle tnę wstążeczki i szpilkuje zawzięcie. Ale o tym będzie już w kolejnym poście. ;-)

12 lutego 2013

Się Porobiło cz. 62 Kubraczek na kubeczek

Nie tyle modne, co potrzebne. Kubeczek-zaparzacz fajny, tylko ma zasadniczą wadę. Szybko w nim stygnie herbata. A ja nie przepadam za letnimi napojami. Mam nadzieję, że owczy kubraczek skutecznie przytrzyma temperaturę. Zrobione na szydełku z wykorzystaniem jednej z pierwszych przędz na wrzecionie, naturalny merynos, bardzo, baaaardzo rustykalny :-) i jeden z jesiennych niewypałów - też zostawiony w kolorze terakoty, tylko lakierowany.




27 czerwca 2011

Się porobiło - cz. 5 - tunika i weekendowo.

Weekend minął szybko. pogoda przyjemna, pokropiło, powiało, ale też i słońca było dużo. Skoro już wakacje, wiec weekend wyjazdowy, na naszej pseudo wsi, czyli poza typowym miastem, tzw. działka.

Udało się skończyć zaczęta wcześniej ażurową tunikę. Miała być prosta, dopasowana, właściwie, takie 'sznurkowe coś', na koszulki etc. Miałam ograniczoną ilość bawełny, dość grubej, niejednolitej w splocie (nić cieńsza i grubsza), dwa moteczki po niecałe 100 g każdy. Wykorzystałam prawie do ostatniego metra :-))).




Dziergało się miło, bo samodzielnie upieczona drożdżówka z 'osobistymi' wiśniami smakowała wybornie. Dziwnie w tym roku, bo wiśnie są o blisko 3 tygodnie wcześniej, na dodatek drzewko chorowało uprzednio, jednak chyba udało się wyeliminować schorzenie. Tym bardziej  cieszy. A ciasto, to niezastąpiony przepis Bajaderki poznanej lata temu na stronach Mniam Mniam.


Składniki:

Zaczyn:
4 łyżeczki suchych drożdży
1/2 szklanki letniego mleka
1/2 szklanki maki
1/4 łyżeczki cukru

Ciasto:
1/2 szklanki letniego mleka
1/2 szklanki cukru
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
skorka otarta z 1/2 cytryny
szczypta soli
4 łyżki rozpuszczonego masła
1 cale jajko
1 żółtko
2 3/4 szklanki mąki

Wykonanie:
 Kolejność, jak to przy drożdżowym. Najpierw zaczyn, poczekać aż podwoi objętość, zagnieść resztę składników (z zaczynem). Dać odpocząć godzinę, przełożyć o formy, ułożyć owoce (można bez), kruszonkę (masło, cukier, mąka), poczekać 0,5 godziny i piec ok 25-30 minut w temp 175-180 st C. Słodkie łasuchy jeszcze lukrują. ;-)

A co robiło towarzystwo czworołapne ? Zwyczajowo.... ;-)






A to ESTA Józefinka. Emerytowana przedstawicielka rasy fila brasileiro.

10 czerwca 2011

Się porobiło - cz. 1 - wiklina i włóczka

Kilka dni temu odważyłam się w końcu kupić farbę akrylową i pomalować w pierwszej kolejności starszawą wiklinową tace. Poszła na pierwszy ogień, bo była troszeczkę zadrapana.


1. Po umyciu, wysuszeniu należało zmatowić powierzchnie papierem ściernym tak, by farba mogła się trzymać a przy okazji by wyrównać uszkodzenie (zadrapanie).




 2. Jak widać wiklina nie wymagała interwencji papieru ściernego.

 3. Wybrałam farbę w kolorze cappuccino. :-) Chyba głównie dlatego, ze nie chciałam typowych przetarć białych, które ostatnio stały się dość modne.
 4. Pierwsze malowanie.
 5. Drugie malowanie. Brakuje tylko jakiejś wstążki wkoło.
 6. Niejako z rozpędu poleciał pod pędzel wiklinowy koszyk siedzący jakiś czas w piwnicy.
 7. Koszyk dorobił się bawełnianej ... podszewki (?). Muszę dobrać jeszcze coś, wstążkę, tasiemkę, sznureczek, by przywiązać tkaninę do koszyka.















Przy okazji, jak dziś tak twórczo, to pochwalę się, co powstało z czerwonej włóczki. Ot, taki czarnouchy czerwony jamniczek.

3 czerwca 2011

Piwonie, peonie.

Zawsze będą mi się kojarzyć z ogródkiem na wsi.  Goszcząc u rodziny na wsi, z rodzicami, czy babcią, zawsze wymykałam się do przydomowych ogródków. Miały swój klimat. I zawsze były w nich piwonie. Różne odcienie, od bieli, przez różowości, aż do ciemno bordowych. A ten ich zapach... delikatny, a zarazem intensywny, konkretny. W moich okolicach potocznie zwane 'bujonami' ze względu na charakterystyczne kołysanie się głów kwiatowych podczas powiewu wiatru.
Niby proste w obsłudze, ale niestety moje działkowe są dość biedne. I nie rosną zbyt głęboko, co niby przeszkadza w kwitnieniu. Może w tym roku mnie zaskoczą ? ;-) Na pewno nie zakwitną mi posadzone od Renaty tej wiosny, ale warto na nie poczekać nawet i rok, bo kwitną cudownie. Tym razem, ciesze się nimi stojącymi w wazonie.


A siedząc wieczorem, ręce zajmuje mi tym razem szydełko, z którego pomocą powstanie jamniczek. Poniżej gotowy tułów, ogon i częściowo głowa.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...