Pages

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą art-yarn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą art-yarn. Pokaż wszystkie posty

1 kwietnia 2021

Się Porobiło - cz. 159 - Kardigan

 I dość szybko powstał sweterek, taki kardigan, można by powiedzieć, z wcześniej 'stworzonej' niteczki. 

Najpierw oczywiście powstało 9 uroczych kłębuszków na mojej cudownej chińskiej przewijarce. Tutaj dopiero można było zobaczyć, że ta niteczka ma w sobie pazurka. ;-)

Sweter, tym razem klasycznie zszywany, nie robiony 'po całości'. Tak, jakoś wydawało mi się, że będzie lepiej. Dzianina wyszła miękka i bardzo lekka. Żyje trochę własnym życiem, bo jest sprężysta i elastyczna. 

Miałam kłopot, by ładnie ułożyć na manekinie. Trochę mi się wszystko zsuwało.
 
 
By sweter nie był taki smutny, powstał też kaptur, taki może ciut nietuzinkowy.

Kaptur jest z dwóch kawałków, zszywany przez środek głowy.
Sama wełna, zróżnicowana w sumie, chwilami cienka, momentami grubaśna, dała fajny efekt w dzianinie. Tak nieregularny, ale bez wielkich dziur, czy 'glutków'.
 
 
 
 Jest trochę rustykalny, żyje własnym życiem i jakoś mi to nie przeszkadza i nawet się podoba.
 
 I na koniec wpisu, bo czas taki właśnie nadchodzi, wszystkim czytelnikom pragnę złożyć świąteczne życzenia.




 
 
 
 
 










13 marca 2021

I dalej roladki

 Tak tak... roladkowałam dalej. 

Nie wiem jakim cudem, ale palce same już wiedziały, jak dotykać drucikowych igiełek deseczki do mieszania wełny, by się nie poranić. Samo przyszło. Człowiek faktycznie uczy się niezależnie od siebie. :-)

Nowe roladki z croriendale szarego już poprawnie zmieszałam z nylonem w Proporcjach 100g wełny na 20 z nylonu. Przędło się dużo łatwiej, bo śliskie, niż poprzednia 'pomyłkowa' mieszanka.

 

'Uprzędzone niteczki czekają grzecznie na swoją kolejkę.

Kolejne roladki powstały z chubota (200 g naturalnego, 120 niebieskiego i 80 g szarego z nutą turkusu i dodatkiem jedwabiu sari.


Początkowo chciałam normalnie zdwoić nitkę, ale odważyłam się połączyć z nitką i wprowadzić odrobinę luksusu, czyli Poszło mi w stronę artu. Art zamierzony bywa trudny w wykonaniu, gdy się nie ma wprawy, a początku przędzenia szły dość gładko i prawie od razu powstawały cienkie niteczki. Toteż nijak, na początku, nie mogłam uzyskać zamierzonego efektu. Trzymałam nitkę mocno, za mocno, przez co bardzo trudno było mi otrzymać zamierzony efekt pofalowanej nitki. Niby szukałam w necie, robiłam, jak mówiono, ale... ciągle za mocno blokowałam nitkę. Pomogła mi Tysia - dzięki wielkie, trochę podpowiadając, to i owo. Warto było po prostu, zwolnić pedałowanie, poluzować nitkę . Ufff...

Zwoje nitek policzone, przemnożone i wyszło mi 1112,3 m :-) Starczy na sweterek, czy kardigan ???





7 lutego 2021

Kwietnie mi

 Za oknem zimowe, mroźne brrrrr.... a u mnie zaopatrzenie w rośliny. Czas było... to część z nich.

Dendrobium żółto kwitnące. Nigdy nie wiedziałam, Mam białe i białe z plamką wiśniową.

Falek z wyprzedaży. Jak go nie kupić ? ;-) Po dniu dziadka...

Fiołek alpejski, wspomnienie mego dzieciństwa. Nie wiem czemu teraz w kwiaciarniach się nie uświadczy. Kiedyś i różowe i czerwone, no i białe.

Kupiłam też czerwonego hibiskusa. Roślina była najbardziej okazała, dlatego czerwony. Chociaż, gdyby traił się biały, czy różowy... Ale ten odwdzięcza się kwiatami, póki co, jeszcze je ma i co kilka dni otwiera kolejnego.


Peperomia... Zwykła, w zielonym kolorze, chociaż w necie widzę odmiany w pstre listki, ta jest taka ... dostojna.

W prezencie dostałam amarylisa w pąku. Miał być czerwony, no i jest. 


Do towarzystwa dokupiłam... białego. Właśnie rozkwita.

Przybłąkał mi się (bo miałam jakiś kupon zniżkowy) zwykły falek... z dość dużą ilością kwiatów i pąków.


Od pewnego czasu próbuję zgromadzić trochę zwykłych roślin zwisających, bo marzy mi się inny wystrój okna. Nie wiem, jak się ta roślinka nazywa, na forum twierdzą, że to też hedera.. Ale pewności nie mam.

W zeszłym tygodniu trafiłam na patyczaki. Roślina fajna, średnio fotogeniczna.

I, jak to w tym okresie, w sklepach zatrzęsienie prymulek, hiacyntów i azalii. Zawsze staram się zgromadzić kilka, kupując kolejne po przekwitnięciu, by docelowo trafiły na działkę. O ile hiacynty dają radę, to z prymulkami bywa różnie, Azalii nigdy mi się nie udało, ale... dopiero wczoraj doczytałam, że one są akurat odmiany pokojowej !


A tu młodziutkie nasadzenia, dwie białozielone hedery i w podobnych kolorach zielistka. Kiedyś, w moim szkolnym dzieciństwie, to były tak popularne kwiaty. A teraz jakoś ... 

Wczoraj w jednym ze sklepów widziałam aparagus. Roślina totalnie zapomniana. Moja babcia miała obłędnie duże. Raz w miesiącu przycinała i zanosiła do kwiaciarni. Mieszkała w starej kamienicy, kwiaty rosły od sufitu, do podłogi. Szok !. :)

Z prac wełnowych mam kolejną próbę artów. Bardzo kłopotliwa próbka, bowiem przez fakt, że mi się wełna nie chciała wciągać na wrzeciono, strasznie się przekręciła i mimo 'odkręcania;; chyba nie jest taka, jak trzeba. Siedzi na motowidle kilkanaście dni, Ale nie ufam, że jak ją ściągnę, to będzie ok. To była próba nawijania wełny na nitkę. Może tutaj jest błąd, że nie były to dwa single ? Ale w necie widuję, że tak robią. Fakt, nigdy nie pokazuję, jak nitka wygląda zdjęta ze szpuli.



Poszukuję inspiracji na okno w pokoju. Tzn okno posiadam i to nie ulega zmianie. Chodzi mi o zasłony... Coś w zwiewnym stylu lekkie boho, że tak powiem. Okno o tyle problemowe, że w towarzystwie ma drzwi balkonowe, z tym, że te drzwi nie są zaraz obok, ale... w ścianie z lewej strony, jakiś metr od okna.  Nie chciałabym typowych firan, więc jakiś zwiewny batyst, czy coś... Tyle tylko, jak szukam w necie batystu, to mam wrażenie, że to jakieś stylony... Tylko nazwa 'stara'. Podobają mi się okna w kwiatach, wiszą małe makramy z doniczkami i zwiewne zasłonki, fajnie tak. I tak mam zielone rolety, bo słońce... więc firan chyba mogę nie mieć. ... Gdzieś jakieś foty w necie ???




17 stycznia 2021

Wełniany post

Najgorzej, jak człowiek wie, jak ma wyglądać wełniana nitka, ba... jak ma wyglądać już w dzianinie, ma kilka pomysłów i nie może się zdecydować. Szłam farbować czesankę w zupełnie inne kolory, co się stało, że zrobiłam tak, jak zrobiłam ? A licho wie, tylko nie wiem, gdzie to licho, by zapytać. :) Jednak wszystko było świadomie. Nie chciałam intensywnych kolorów, wzięłam mało barwnika w stosunku do wody. Miało być pastelowo, nie starałam się specjalnie wepchnąć barwnika we włókna, jedyne na czym mi zależało, by nie było 'białych' odcinków. 


Tak, wiem, że czesanka w foliowych owijkach wygląda dziwnie, a ta jeszcze ma takie kolory, że hohoh, hahaha :) Barwiłam polskim kakadu, jak zwykle. 

Podobało mi się to, co pomalowałam... Też nie wiem czemu, bo to zestawienie kolorów nie dla baby w moim wieku, a dla dziecka, ale wiedząc, że to wszystko jednak jest tylko bardziej pomalowane 'napowierzchniowo' liczyłam na delikatność. A guzik ! Kto odgadnie, dlaczego zabarwiło się intensywnie, kiedy stężenie barwnika było małe ??? No, ale... życie. Czesanka wyschła. Kolory miejscami kompletnie nie w moim stylu, kompletnie, ale mając już wiedzę praktyczną, że piękna, kolorowa czesanka w warkoczy.... w nitce traci na intensywności  koloru, staje się często zgaszona i 'szarawa', a jeden z kolorów (wcale nie zawsze najintensywniejszy' przejmuje dowodzenie w nitce i rządzi. Tak też wyszło. Niedługo będzie wiadome, jak kolory pomalują dzianinę, bo nitka wskoczy na druty. 300 gram czesanki utworzyło ponad 811 m w dwunitce. Ponieważ czesanka była w 3 porcjach, jedna porcja była trochę ciemniejsza, podzielona na połowę, jako cieńsza nitka, została połączona z porcją jaśniejszą, czyli 100 gram jaśniejsze z 50 g ciemniejszej. W dwunitce prawie wcale nie widać, że skręcone są nitki o niejednakowej grubości, a jednak. ;-)

Poczyniłam też kolejne próby z nitką artystyczną. Cięgle nie wiem, jak ją w przyszłości wykorzystać, na razie po głowie chodzą mi zwoje na szyję. Tyle zdjęć różnych artów się w necie znajduje, gdzieś, poza tkaniem, muszą mieć wykorzystanie. Na razie próbuję z czesanką praktycznie bez dodatków. Pierwsze próby były jeszcze na zwykłym skrzydełku, więc jak blokowały się 'glutki' wełny w otworze wlotowym skrzydełka, tłumaczyłam sobie, że w jumbo (tym artystycznym) już będzie ok. I doopa... Wcale tak rozkosznie nie jest. Inna sprawa, może robię glutki za duże ? Na zdjęciach przecież mogą być powiększenia, a suma sumarum, glutki malutkie. 

Nitka niżej już mi się podoba. Spróbowałam kilku różnych układów, odległości, mieszania kolorów. Mankamentem jest fakt, że po zdjęciu z motowidła się lekko skręca. Co trzeba zrobić, by tego uniknąć ? 


 

Dziś jeszcze spróbowałam zwijania z dodatkową nitką. Była też okazja wykorzystać pierwszy raz blendingboard. Oczywiście zaraz przekonałam się, że tutaj podobnie, jak z malowaniem na szkle. To, co na górze zostaje, fajne dla oka, wcale nie musi być fajne później, Pierwszą roladkę ściągnęłam sprawnie, zwyczajnie pomiędzy dwa kijki. Z drugą przekombinowałam. Zdejmując czesankę z igiełek jeszcze ją 'czesałam'. Bardzo mi się to podobało, coś ala drumek, ale... tak ściśle nawinęła się wełna na kijki, że ledwo je wypchałam z tego zwoju.


Ten art miał być z dodatkiem nitki. Na początek wzięłam białą, raczej grubszą, bo chciałam zobaczyć, jak się będzie układać. Zobaczyłam i już wiem, że efekt końcowy dość toporny. Inaczej pracowała zwykła, cienka nitka do szycia, taka jasna, zielonożółta. Podczas pracy bardzo mnie martwiło to, jak dodatkowa nitka się owija, wydawało mi się, że momentami nadto wysuwa się na plan pierwszy, ale na szpuli wygląda to tak, jak na części zdjęć w necie, czyli chyba jest w miarę dobrze. 

 

Brakuje mi wiedzy... oglądam filmy, zdjęcia. Nie trafiłam na polskojęzyczne, ale chyba trzeba będzie po prosty wypraktykować sobie samemu.

Za oknem zimno, to też ciepełka Wam życzę. Fajnie tak, jak śnieg pod butami skrzypi i słoneczko świeci, ale kurcze... - 20 C, to trochę jednak nie do końca mi się podoba zwłaszcza, że rano trzeba do pracy, a samochód pod blokiem.

 






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...