Pages

18 marca 2014

Się Porobiło - cz. 90 - Pan Królik Tilda


To Pan Królik.

Niedługo minie druga rocznica, odkąd wydrukowałam kartki ze wzorami tildowego królika. Nieźle, co ? :) Wzór ogólnie dostępny w necie, nawet nie wiem, skąd go mam. 
Jednak na tyle pochłonęła mnie wełna, druty, czy filcowanie, że szycie zeszło na odległy plan. 
Prawdę mówiąc, nie wszystkie postaci tildowe mi się podobają, ale długołape zwierzaki zawsze były w moim stylu, robiłam ich całe mnóstwo lata temu na szydełku, więc z decyzją co pierwsze się urodzi, nie było problemu. Zbieżność ze zbliżającymi się świętami jest przypadkowa.

Królik, a może zając powstawał etapami - wykrój sobota wieczór, szycie niedzielne przedpołudnie - czyli zdecydowanie krócej niż leżakowanie wykroju. Najłatwiej było wyciąć i pozszywać. Dłużej trwało przewlekanie elementów na prawą stronę, wykończanie zwierzaka i ... szycie tych pantalonków w kratkę. Spostrzegawczy zauważy, że ma nawet mankiety na nogawkach. ;-) 

Swoją drogą, ciekawe, jak szyjące przewlekają jeszcze mniejsze elementy na prawą stronę. Moja tkanina na korpus i łapy, to coś z delikatnym meszkiem, nie znam się, nie wiem co to, ale stawiała opór podczas odwracania stron. Z podszewki pewnie poszłoby piorunem, no ale królik z podszewki, to się nie godzi. Szperając w zachomikowanych  tkaninach, zaczęłam oczywiście żałować, że nie zbieram systematycznie, nie gromadzę 'na wszelki wypadek' jakiś wzorzystych, bardziej pstrokatych. Ubolewania wyprostował rozsądek przypominając o metrażu na którym żyję. Suma sumarum, zając wygląda tak.



Na koniec pochwalę się drewnianymi owieczkami, które dostałam w prezencie. Śliczne, prawda ? :-)





16 marca 2014

Się Porobiło - cz. 89. Odrobina czerwieni

Namęczyłam się trochę. A wzór banalny, tyle, że pisany, opisywany słownie. Po polsku wybrałam oczywiście, żeby się jeszcze nie dobić. Szal banalny, forma baktusa, z ażurowym brzegiem. Wzór żywcem ze strony Garnstudio.pl oooo, ten. 


Zasugerowałam się, że baktus rytmicznie najpierw przyrasta, a później chudnie. Ale się zdziwiłam, gdy tak się nie stało. Było prucie, bo niestety druga połowa drastycznie szybko chudła. To dobre zjawisko na wiosnę, ale nie w przypadku szala. Środkowe przejście,  ten 'ogonek' podoba mi się tak sobie. Trochę drażni, że pomimo, iż oczka w tym miejscu są na całej długości wzoru w tej samej ilości, przeciwny ażurowi brzeg nie jest idealnie prosty i szal wymagać będzie blokowania. A sądziłam, że się bez tego obejdzie.
Zobaczę jeszcze, jak się spisze praktycznie.
A, pomimo, że zdjęcia nie oddają koloru, wierzcie mi, że jest bardziej wiśniowy niż brązowy. Wiosenna szaruga za oknem, to i zdjęcia takie sobie.

Dla poprawienia nastroju, biszkoptowa rolada z bitą śmietaną i odrobiną nawet słodkich truskawek. Wiem, truskawki przyjechały z daleka i pewnie chemia trzymała je przy życiu, ale cóż. Ta odmiana, patrząc po kształcie i wielkości, jest akurat z tych 'twardych' i 'suchych' i szczerze powiem, że wolę takie, niż cześć lokalnych, które kilka godzin po zerwaniu przypominają czerwone ślimaki.


O, a w tle środkowego zdjęcia jeden z dwóch pięknych kubeczków z serii Veronii, który otrzymałam w prezencie. Właściwie, to pochwalę się nimi następnym razem, a co. :-)




10 marca 2014

Jest biedronka, jest wiosna



Tak, ona nie może się mylić. W końcu ma informacje z najlepszego źródła. Jest biedronka, jest i wiosna ! 



Ostatnie dni były ciepłe, jak na marzec, jednak z tym słońcem, to tak dość zmiennie i o ile wczoraj było nawet ciepło, o tyle dziś wiał zimny wiatr. Mimo to, wybrałam się na przeszpiegi na działkę.

Ogólnie... wszystko zaczyna rosnąć. Najlepiej chwasty, bo od nich jest naprawdę zielono pomimo wszechobecnych zeschniętych ubiegłorocznych roślin.


Na szczęście nie ma jakiś większych strat, chociaż spodziewałam się widzieć krokusy, a tu ani jednego :-( Ważne, że altana stoi, nic nie odpadło, nic nie zginęło. A... w dolnym pokoju zimnica. Termometr wskazywał 6 st C. Co innego górne piętro.

Jak przystało na wiosnę, są pierwsze kwiaty. :-) Stokrotki i pierwiosnki już zaczynają cieszyć oko.


 Tulipany, hiacynty i żonkile już też widoczne.


A ten widok cieszy mnie szczególnie - to mają być malwy, czarne. Liczę na ich kwiaty do farbowania. Obiecująco wyglądają też... no właśnie, chyba margerytki. :-)


 Typowy symbol wiosny, bardzo przycięty latem.


To, że bez lilak ma szybko pąki wiadomym jest, ale mnie bardzo zaskoczyła jagoda kamczacka. Akurat był duży cień ina zdjęciu nie bardzo widać, jednak ma nie tylko małe listki, ale i coś, jakby zawiązki pączków kwiatowych. Czyżby ?


Ożywa też woda. W oczku wodnym pojawiają się glony, ale ogólnie woda jest przejrzysta, da się zaglądnąć i dostrzec młode liście lilii wodnej. Patrząc, jak niebo odbija się w wodzie, od razu pomyślałam o ostatnich kolorach w farbowankach Tysi. ;-)


Urokliwie wyglądają też resztki jesieni.


Trawnikom do zieleni daleko. Potrzeba nie tylko słońca i wody, ale porządnego wyczesania grabiami i wertykulacji, czyli poprzecinania darni i napowietrzenia. 

 

W tv mówili, że zapytany o zimę prognostyk pogody zapewnił, że przyjdzie w tym roku, w grudniu. I tego się trzymam ! Wiosny więc nam życzę, w całym życiu, nie tylko za oknem. :-)




7 marca 2014

Się Porobiło - cz. 88 - Ażurowy szal dla M.

Szal dla kolejnej wielbicielki fioletowych odcieni. W zasadzie kontynuacja motka Angory de Lux, z której pierwotnie poczyniłam mitenki. Szal wzorowany na oryginalnym wzorze New Day Szacując ilość metrów 'na oko' odważyłam się wystartować z 3 motywów i ostatecznie uważam, że wyszło optymalnie. 

Kolor trudny do uchwycenia w szarościach marcowego dnia. Zdjęcie z lampą kompletnie przekłamuje kolor, próba przestawienia balansu bieli w aparacie, na 'bardziej fioletowy' niż niebieski, z kolei dodaje czerwieni, ale trudno. Szal dziś dotarł do właścicielki, pokazuję więc zdjęcia, jakie mam.


Naturalne światło dodatkowo ukazuje wzór bardziej w 3D, że się tak wyrażę. 


Oczywiście wzór wymaga blokowania.


Tak się spieszyłam, że nawet nie zauważyłam, jak przyszpilkowałam szal na lewej stronie, ale dzięki temu widać, że i  od tej strony jest całkiem fajnie. :-)
Niech się więc dobrze nosi.


3 marca 2014

Wiosna na zielono

Dziękuję wszystkim za dobre słowo pod ostatnim postem. Bardzo. ;-) Zanim kolejne jakieś wełniste urobki się pojawią, wtrącę trochę innej zieleni bowiem... idzie wiosna. 
Za oknem przez ostatnie dni jakoś średnio ją widać, bo szarawo, mglisto, deszczowo, ale termometry pokazują już swoje i to cieszy. W tym roku, całkiem przypadkowo -  bo był remont na klatce schodowej - wniosłam już po 15 stycznia donice do domu. Przycięłam dość konkretnie sieroty, w nadziei, że coś odbije w słusznym czasie. Nie wszystko szaleńczo rośnie (pierwszy raz na poważnie, świadomie próbuję przetrzymać bluszczolistne pelargonie i tu szału nie ma), ale niektórymi roślinami się po prostu pochwalę.
Pierwsze, to klasyczne pelargonie. Nie wiem, co prawda, które są które, ale na 99% białe i bladoróżowe. 3 sadzonki jednego koloru i one mają najfajniejsze korzenie oraz 6 zdecydowanie mniej ogoniastych, drugiego koloru.


 Wcześniej też przycięłam fuksję thalię  i po ok 2-3 tygodniach pobytu w wodzie, wszystkie 3 sadzonki się pięknie ukorzeniły. Jedna trafiła do koleżanki, dwie pozostałe, do doniczki.


I teraz kilka ciekawostek.
Pierwsza to bratki. Wiem, że bratki jako dwuletnie, winno się posiać późnym latem, by wyrosły na tyle, aby przetrzymać zimę i wiosną pięknie zakwitnąć. Cóż, idąc niejako pod prąd, pchana ciekawością, posiałam do doniczek zebrane nasionka z poprzedniorocznych bratków balkonowych. Miałam dwa kolory, pomarańczowe i błękitne. Wzeszły bardzo różnie. Ostatecznie uchował się jeden kolor. Który - się okaże, jak roślinki przeżyją dalej, bo zostały przepikowane do małego, płaskiego pojemnika.



 Wszystkie sadzonki posadziłam w tym roku w ziemi, rodem z Tesco, niby wzbogaconej w jedzonko na tyle, że nie trzeba nawozić, co dla takich sadzonek dość istotne.


Kolejna z ciekawostek, to... zimujące w pokoju, przy balkonie doniczki. Jedna z bukszpanem, druga z bulwą białej begonii. Bukszpan wylądował na zimę w domu, bo nie miałam pojęcia, jak przygotować go do przetrwania na balkonie. Poprzednio dwa razy już mi zimy nie przetrzymały. Ten, jak widać ma piękne zielone odrosty (chociaż i kilka listków zaschniętych), co mnie cieszy. 


Wyjątkowo też zaskoczyła mnie begonia, bo właściwie wniosłam donicę z balkonu, jak dostała porządnie mrozu. Nie miałam pomysłu, co z nią zrobić. Bulwa została w ziemi, raz na miesiąc, chlapnęłąm jej wodą i ..




I na koniec zdjęcie małej azalii. Zdjęcie, jak zdjęcie. Azalię kupiłam na początku lutego, pięknie kwitła białym kwiatem, chwaliłam się nią tutaj Nie pierwszy mój tak zakup, ale pierwszy, który zaczął normalnie rosnąć ! Poprzednie zdychały, zrzucały liście po kwitnieniu, usychały. Być może tajemnica tkwi w tym, że jest podlewana codziennie. Stoi na południowym parapecie, jak świeci słońce, to naprawdę tutaj ciepło jest i ziemia przesycha. W ostatnim wydaniu gazety  'Mój piękny ogród' była notka, że właśnie te rośliny są wrażliwe na przesuszenia. Kupując, była bardzo zalana, trochę się tego obawiałam, ale chciejstwo wygrało.  W sklepie pozwoliłam sobie wycisnąć dobre pół szklanki wody z doniczki. Oby rosła. :-)




Jak tam wasze wiosenne maluszki ? Pewnie niejedna ma parapety zastawione siewkami. Mnie siewki przez kilka ostatnich lat jeśli wyrosły, to umierały po 3-4 tygodniach. W tym roku, staram się codziennie rosić wodą ze spryskiwacza. Niby młode są bardzo wrażliwe na spadek wilgotności. To kombinuję i cieszę się, że coś rośnie. :-)


1 marca 2014

Obiecana sesja ubrankowa

To proszę, na Waszą odpowiedzialność. Zdjęcia 'na żywo', na ludziu pędzącym od statywu na docelowe miejsce po każdym 'pssstyyyyk'.

Poprzednia dzianina, czyli kamizelka z kapturem. I przy okazji zielona liszka (tak ją nazwała 'pracowa' koleżanka :-))) ), czyli ta sukienka.







Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...