Pages

25 czerwca 2017

Się Porobiło cz. 198 - Kolorowe koszulki

Odkąd szyję, mnożę tshirty. Mam wrażenie, że ciągle mi czegoś brakuje. Jak mam koszulę białą luźną, to potrzeba białej taliowanej, jak mam bardziej sportową, chcę klasyczną, a to z rękawkiem taki, a siakim... Jeju ! :) Przemnażając to przez kolory, wzorki, etc... Ciągle brak koszulek. :)

Taka sytuacja, to niestety skutek uboczny rękodzieła. Myśli krążą ciągle przy tworzeniu, pomysłach, itp i gdy tylko widzi się materiał, z którego się tworzy - czy to tkanina, wełna, czy co tam, przekłada się na ostateczny wytwór. A stąd już blisko do wykonania.

Czy to odmiana zakupoholizmu ? Z tym, że nie kupuje się, a wykonuje ? Kto wie, czy nie ? :)

Dwie koszulki bez rękawków. To na upały, które zapowiadają. Jedna z zakupionej ponad rok temu dzianinki bawełnianej, druga podobnie, z dzianiny tshirtowej, ale już z pozostałości po pierwotnym projekcie.




Koszulki niby podobne, ale inne. W kwiatki jest dłuższa i jednak bardziej dopasowana, w owieczki krótsza i szersza u dołu.

A tu koszulka taty. Dobry prezent na Dzień Ojca. Tym razem dzianina bawełniana kupiona od razu z myślą o projekcie. Tata zadowolony. Wygląda zdecydowanie lepiej niż mój manekin, który musiał się zmierzyć z męskim rozmiarem 52.


Oczywiście, nie muszę chyba mówić, że  wspomnianych wyżej, białych koszulek ciągle mi brak pomimo, że mam ich kilka. :)
Też macie tak z tshirtami ? Kiedyś, gdy byłam młodsza miałam fazę skarpetkową. Nie wiem, czy to jej kontynuacja, czy zdecydowanie coś osobnego, innego.




19 czerwca 2017

Się Porobiło - cz. 197 - Owocowy psi garniturek.

I powoli zaczyna się czas na najlepsze krajowe owoce. Czereśnie ! W tym roku jednak własnych raczej nie będzie, bo majowe chłody zrobiły swoje, w sklepach jeśli są owoce, to z ceną kosmiczną, pozostaje chociaż nacieszyć oczy obrazkami (póki co :) ). 
Jak nie kupić kawałka takiej rypsowej tasiemki ? No jak ?

Może obrazki mało 'męskie', ale cóż. Liczy się nietuzinkowość i indywidualizm. :)


Tym razem spód podszyłam cienką dzianiną bawełnianą w kolorze bladej zieleni (ciemna byłaby lepsza, ale nie posiadam). Trochę też zmieniłam mocowanie paska zaciskowego charakterystycznego dla obroży typu martingale. Poprzednio było to zwyczajnie luźno puszczone na pasku taśmy półkółko. Jednak praktycznie, gdy to półkółko jest bez stabilizacji, zwyczajnie obraca się wkoło, co jest trochę niefajne wizualnie. Praktycznie na nic nie wpływa, ale mnie drażni. Stąd tym razem półkólko jest zablokowane między taśmami i nie bardzo ma możliwość obrotu. Czy to wystarczy, pokaże praktyka. Innym rozwiązaniem jest zastosowanie zamiast półkółka kółka i po problemie.


Do obroży tym razem jest nieco dłuższa smycz, ale już bez obszycia kolorową taśmą. Chyba smycz z owocami byłaby już nadto i wszystko przybrałoby komiczną formę w połączeniu z blisko  100 kilogramowym pieskiem. :)

Pierwsze testy obroża przeszła już na działce. 


16 czerwca 2017

Się Porobiło - cz. 196 - Spodnie w godzinkę

Tak lubię.
Szybko i dobrze, bez kombinowania, bez poprawiania.
Ze spodniami poszło naprawdę szybko. Tzn, uszyło się szybko, bez problemu się dopasowało pomimo tego, że bazując na wykroju poprzednich spodni ścinałam na oko po 3 cm z każdej strony. I to cieszy.
Jasne, że problemem było krojenie, bo miałam tkaniny na styk, tzn na krótsze i węższe spodnie, ale zachciało mi się długich. Do tego błysnęłam inteligencją blondynki, bo krojąc karczek, dzieląc go na połowę, jakoś nie pomyślałam, że muszę mieć przecież jeszcze coś do wewnątrz. :) Koniec końców, wewnątrz ma porządną tkaninę, w całości, a na zewnątrz sztukowaną i nijak dopasowaną. Mogę to jeszcze zmienić, bo mogę skrócić spodnie i odciętej części dopasować, co trzeba, ale kurcze... nie chcę. 


 Ta sytuacja, ten wzór na tkaninie, to doskonały moment, by poruszyć temat dokładności krojenia tkanin i dopasowywania wzorów. Jestem stanowczo za, jednak są granice możliwości. 
Jeśli wzór jest symetryczny, to mamy duże pole do popisu i zakładam, że tutaj można bezwzględnie wymagać staranności. Jednak chociażby na przykładzie tych spodni, gdy wzór pasków niby symetryczny, jednak do końca taki nie jest (i przyznam się, że nie zauważyłam kupując przez net), dopasowywanie wymaga sporej żonglerki szablonem i zdecydowanie większej ilości tkaniny, o czym naprawdę się nie myśli przy zakupie przyjmując statystyczne ilość metrów, jaka powinna wystarczyć. 
Człowiek naprawdę uczy się na błędach. Dziś już mam sporą listę doświadczeń, o których rok temu nawet nie miałam pojęcia. Jak oglądam uszytki sprzed dwóch lat, to sama zgrzytam zębami, ale cóż... wówczas byłam z nich nawet dumna. :D


10 czerwca 2017

Się Porobiło - cz. 195 - Luźne spodnie

Luźne, w sensie szerokie. :)
Na tym wieszaku wyglądają na bardzo olbrzymie, ale trzeba trochę zweryfikować zdjęcie i wyobrażenie. Spodnie są do połowy łydki, dość szerokie, stąd wyglądają, jak wyglądają. :)
Na manekinie z nogą, nie ma jak zaprezentować, chyba, że... przyszpilkować ?

Są z nowej gazety Moda na szycie, nr 2/2017. 
Tkanina, to bawełna z domieszką bodajże 5% elastanu. Trochę się po szerokości naciąga, co akurat tutaj jest pożądane.


Miałam obawy, co do rozmiaru, więc wycięłam rozmiar 40, ale musiałam sporo ścinać, co dopiero zaczęłam robić po pierwszym zszyciu, bo początkowo wcale nie odczuwałam takiej potrzeby. Mierzenie przyszpilkowanych spodni jest jednak bezsensowne. :) Nie robiłam dokładnie, jak gazetowy opis, chociaż tam akurat szablon wykorzystują do 3 różnych długości spodni. Wydaje mi się, że opis doszycia karczka wskazuje na doszycie go jednym szwem, w całości. Sama postanowiłam doszyć najpierw przód, po czym podłożyć i doszyć od środka. Dziurek nie wyszywałam, ale znowu przy pomocy ojca (sama nie dałam rady ! :-( ), wykończyłam okuciami kaletniczymi. Za to musiałam pokombinować ostro, by znaleźć tak małą agrafkę, by wciągnąć sznurek i przedostać się przez 8 mm oczko.


Zdjęcia taki sobie, zbliżenie nieostre, ale dziś akurat dzień postanowił być ponury.
Na pocieszenie, waniliowe muffiny z borówkami.






4 czerwca 2017

Się Porobiło - cz. 194 - Ściągany plecaczek

Chodząc trochę z psem na spacery potrzebuję małe 'coś', by móc wrzucić czy to woreczki, czy komórkę, czy klucze do domu, bo kieszeni ubrania nie zawsze starczy. Kupiłam więc sobie firmową torebeczkę z malusimi kieszonkami, przypinaną do paska, specjalnie dedykowaną tym celom. Praktycznie się nie sprawdza., Raz, że nie mieści się w niej telefon, bo trochę wystaje (co niepokoi) a dwa, że przypinanie na taką klamrę do paska spodni jest wyjątkowo dla mnie niepraktyczne. Nigdy bowiem nie wiem, gdzie ją umieścić, z przodu, czy z tyłu w sytuacji, gdy mam dłuższą bluzę, czy dodatkowo kurtkę. 

Może więc sprawdzi się zwykły woreczek w formie plecaka, nakładany na ramiona, zwyczajnie, prosto ściągany, bez udziwnień i miliona dodatków ?

Spróbujmy...


Pieskowy woreczek, z pieskowej bawełny, po pieskowej spódniczce i na spód kawałek dżinsu ze spodni wykorzystanych w tejże. Zwykłe dwa prostokąty (podwójnie, bo też w ramach podszewki) bawełny, odpowiednio zszyte, z rulonikiem, miejscem na sznurek na górze. Plecaczek okazał się być dobrym testerem na wykorzystanie dziurek kaletniczych.


Przyznaję, trochę się nakombinowałam, jak poskładać elementy, by było dobrze. Co prawda z tyłu opakowania są jakieś rysunki, ale nie rewelacyjnie czytelne. Jak już raz wyjdzie, to oczywiście wszystko jest łatwe i proste. Pomna faktu, że należy walić mocno młotkiem, podłożyłam pod spód spory kawałek grubszej deseczki, ale nie uzyskałam praktycznie żadnego efektu. Z pomocą musiał przyjść facet - ojciec dostał szansę i wykorzystał pięknie. Może mnie będzie dane przybijać chociaż  mniejsze oczka ? 


Długość linek jest dla mnie zagadką. Raz przycięłam odmierzone - okazały się za krótkie. Odcięłam kolejne, ponad 1,5 m i nie wiem, czy wystarczą. Praktyka pokaże i zweryfikuje. Na tą chwilę nie wiem, ale zawsze wolę bliżej pleców, niż na tyłku. Jak też będzie plecak dociążony, to i sznurki się naciągną chyba, że się mylę. 






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...