Pages

2 sierpnia 2016

Z codzienności ogrodowej.

Zaraz na wstępie uprzedzam, że zdjęcia weekendowe, teraz mokro i pada. :)

Kupiłam dwa gatunki jeżówki. Może moja ziemia się z nimi zaprzyjaźni, bo wcześniejsze próby, od nasion, jakoś legły w gruzach. Ku pamięci, wklejam zdjęcia etykiet.

Trochę w beznadziei wysiewałam 18 paczuszek nasion wieloletnich. Beznadzieja uzasadniona, bo przez ostatnie lata (!) bardzo mało mi roślin wyrastało z nasion. Ten obecny widok, daje jednak nadzieję. Wszystkie roślinki są wieloletnie. Jak przeżyją dalej, przedstawię je z pełnego imienia.

Tymczasem moje warzywne piękności. Dla przypomnienia, mam malusieńki pseudo warzywnik w rogu działki, w 'korycie' murowanym i kilku doniczkach. :)


 Wegetacja chyba trochę przyspieszona. Gdzieś o 2 tygodnie, jakby szybciej niż 'tradycyjnie'. Ale może mi się tylko tak wydaje. Wyjątkowo dużo wilgoci z nieba i o tyle fajnie, że akurat tutaj nie ma jakiś dramatów pogodowych, deszcze i burze spokojne i, co cieszy, niegroźne. Pierwszy raz, od czasów niepamiętnych, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że ogród jest naprawdę dobrze naturalnie podlany.
Trawniki mimo to, są mniej ładne. Po wiosennych 'wypaleniach' słonecznych niby doszły do siebie. Jednak coś jest nie tak, jakbym chciała. Pojawiają się nie tylko chwasty (od 3-4 lat na małym trawniku  kurdybanek, systematycznie wyrywany ręcznie z małego trawnika), ale też i mech. Paradoksalnie, mam wrażenie, że trawnik jest słabszy po 2 latach stosowania naturalnego nawozu kurzego (fabrycznie obrobionego) i jakoś też nie widzę rewelacji, obiecanych po zastosowaniu kwasu humusowego. Może to potrzeba czasu ?
A tutaj znajduje się filmik o idealnym trawniku.


4 komentarze:

  1. Piękne są Twoje roślinki, dorodne i zdrowe. U mnie jeżówka niestety się nie uchowała, parokrotne próby spełzły na niczym. Natomiast o trawniku po 25 latach mogę powiedzieć że w naszym klimacie angielski efekt jest trudny od uzyskania; kosztuje to dużo siły i zabiegów. W naszej strefie jest za sucho, za zimno i nie wiem co tam jeszcze. Trawnik jest prawie na końcu listy do pielęgnacji i zasilania. Pilnuję tylko żeby go kosić, ostatnio co dwa tygodnie, hmm :-); i żeby chwasty nie rosły. Nawet nie podlewam w czasie suszy, jak spadnie deszcz to i tak odbije. Dla mnie największym wrogiem jest mech,tam gdzie rośnie mech ginie trawa. Aby poprawić ph gleby, dobrze byłoby trawnik zasilić nawozem wapniowym wg obowiązujących terminów.Mojemu trawnikowi bardzo dobrze zrobił aerator genialnie wyczesał mech z trawy. Takie urządzenie można wypożyczyć. Aerację przeprowadziłam na wiosnę, ale chyba można ją powtarzać. Natomiast poziom wód gruntowych jest u nas tak niski, że jak pada to w ogóle nie narzekam, tylko trzymam kciuki żeby się nie trafiła jakaś klęska żywiołowa. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się tak jeżówki podobają, będę próbować. :)
      Z trawnikiem jest full pracy, prawda. Mnie ręce wiosną odpadają po przecinaniu. Mam ręczny, na kółkach, do ciągnięcia. Ciągle jakoś są inne wydatki, niż elektryczny. Fajnie byłoby, gdyby było jedno urządzenie kosiarko-wertykulator, czy areator. :) Muszę jeszcze pochodzić w kolcach. U mnie jest piasek, taki... przyjeziorny. Lekko na górce, niżej, bliżej wody z kolei mają bardziej torf. Kiedyś nawieźli rodzice sporo dobrej ziemi, ale normalnie ją wcięło, wciągnęło niżej, czy jak? Mech jest wredny. Jak kupuję sztuczny nawóz, to zawsze dla trawy z mchem i lecę po całości.
      Oby nam sił nie zabrakło. :)

      Usuń
    2. Aerator nie nacina trawnika, raczej go wyczesuje i oszczędza sporo sił i czasu, bo wiosną bardzo efektywnie zastępuje pozimowe wygrabianie: a i potem można powtarzać. Swój kupiłam w lidlu, z obiema funkcjami aeracji i wertykulacji. Nie pamiętam ile kosztował, ale jakoś nie nadwyrężył szczególnie mojej /oczywiście za małej:-)/ emerytury. Ogólnie uważam że z uwagi na moje bolące ramiona wart swojej ceny.

      Usuń
  2. Wczoraj pisałam dwie odpowiedzi na komentarze bloga ... i ... gdzieś je wcięło. :(

    Muszę dopilnować w przyszłym roku ten na prąd z Lidla. Może się uda. Po 15.00 to już często nie ma co szukać. Czasami, to ja mam wrażenie, że mimo podlewania, trawa i tak schnie. Zieloną mają ci, którzy nie strzyżą często, bo nie widać, co jest nisko. :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...