Pages

24 kwietnia 2014

Tulipanowo

Kto nie kojarzy tych pięknych, cebulowych kwiatów. W dzieciństwie charakterystyczne na ulicach na 8 marca, czerwone, sporadycznie żółte, ale to już był naprawdę szał. A dziś ... Google podaje, że wyróżnia się ok 120 tyś. gatunków ! Szukając jakiejś ciekawostki, trafiłam na taki blog, na który warto zajrzeć, by chociażby poczytać o termonastii.
I, by nie zanudzać, kilka zdjęć własnych.












22 kwietnia 2014

Się Porobiło - cz. 91 Akcja - owieczka


Zgodnie z obietnicą z poprzedniego posta, słów kilka o owieczce. 'Tak' Tysiu, w odpowiedzi na Twe pytanie mówię 'tak'. Owieczka została przeze mnie uszyta. Bardzo chciałam mieć owieczkę i szyjąc zająca wiedziałam, co będzie następnym. Kwestia dorwania się do wzoru, do schematu. Kiedyś, z 10 lat temu, gdy nie bardzo dbało się o prawa autorskie, znaleźć można było całe skany czasopism robótkowych, w tym też były i schematy tildowych zabawek. Co prawda szukało się bardziej po obrazkach, (bo głównie takie publikowało się na stronach chińskich, czy koreańskich, a także i rosyjskojęzycznych), ale można było znaleźć prawie wszystko dosłownie na tacy.
Teraz trochę trudniej, ale jednak się udało. Owieczka raczej w stylu tildy nie jest. Jednak, gdy zobaczyłam, od razu zapragnęłam. Moja jest wypadkową tych dwóch. Tzn. schemat z jednej, a pomysł ubranka z drugiej. Różnią się subtelnie schematem.

Miałam kłopot z tkaniną na grzbiet i łapki. Na szczęście można kupić biały ręcznik frote. :-)

Gdyby ktoś chciał też sobie podobną sprawić to z góry uprzedzam, że nie należy kierować się pierwszymi skojarzeniami i przy zszywaniu elementów, ale cwaniactwem i np nie zostawiać, przy zszywaniu korpusu (tułowia) otworu w szyi na przewleczenie na prawą stronę i na upoychanie wypełnienia, ale np plecy. Uważać należy też z głową. Model wybrany przeze mnie ma co prawda dość dobrze pokazane na schemacie, jakie elementy do siebie podoszywać, ale trzeba uważać, jak składa się je stronami, do siebie.
Co jeszcze z uwag praktycznych... Moja owieczka powstała ze schematu drukowanego w dwukrotnym powiększeniu. Mieści się na kartce formatu A4. Podziwiam, jak ktoś szyje mniejsze, zwłaszcza z froty, autentycznie podziwiam. :) Nie usztywniałam też stóp kartonikiem, jak to pokazano, z obawy przed ewentualną kąpielą wodną. Wykrawając ubranko, w fazie, gdy owieczka jest jeszcze płaskim, pociętym kawałkiem tkaniny, proszę wykrawać naprawdę duże spodenki, duże rękawki i korpus przód, tył sukienki odpowiednio szeroki, bo owieczka brzuszek swój posiada. Sama wycięłam za wąskie spodenki i niestety... .
Nie wiem, czy jeszcze coś istotnego powinnam napisać. Jakby co, pytajcie. A, i jeszcze w odpowiedzi na pytanie o imię -owieczka jest jeszcze bezimienna, można więc podawać propozycje. :-) 









17 kwietnia 2014

Życzenia i mały zwiastun.

To jedno z lepszych jakościowo zdjęć, zrobionych już  wczesnym wieczorem (bo wówczas się narodziła) - jako zwiastun kolejnego, obszerniejszego posta. Bohaterką jest oczywiście owieczka, ale piszę to na wszelki, gdyby ktoś nie dopatrzył się tego w postaci. :-)


 
 
A tymczasem...

Spokoju, radości odrodzonej wiosny w sercach. :)










13 kwietnia 2014

Dalej na zielono


Powoli kręci się  aksamitkowa, zielona farbowanka.

Na razie tylko 50 g z 200 g, ale bez szaleństwa. Nie chcę znowu 'się popsuć'. Chodzi mi oczywiście o mięsień na placach. 

Czesanka ciągnie się i ciągnie. Skręcam dość cienko, jak widać. W końcu to będzie tylko 200 g. Tylko kiedy skończę, haha... .

Nie ma jeszcze przeznaczenia. Poleży więc. To zaskakujące, kiedyś nie robiłam, nie kupowałam wełenek 'do pudełka' Człowiek się zmienia. ;-)

W skręcie 2ply 50 g to 201,5 (!) metra. :)




Kontynuując temat zielonego, małe sprawozdanko ze świata doniczek. Dwutygodniowe maluchy wczoraj dostały pierwszy raz nawozu - biohumusa, ale dość mało, bo w wodzie w stosunku 1:10. Rosną sobie, 2-3 krotnie obracane, bo wyginają się do światła.


I jeszcze 2 zdjęcia bawełny. Na razie tylko liścienie. Nic więcej. Za to w ładnym rozkwicie. Dalej tylko 6 sztuk, chociaż nieśmiało z ziemi wychylają się 2 ostatnie. Ale bardzo nieśmiało. 


 W ogóle, bawełnie się jakoś nie spieszy. Może pierwszą próbę z nasionkami niepotrzebnie tak szybko pogrzebałam ? To pytanie pozostanie ciągle bez odpowiedzi.

A, jeszcze przesadzone ogórki. Chyba faktycznie za szybko posiałam. Ponoć nie lubią przesadzania, ale te tak wyrosły, że musiałam. Trudno, obrażą się, albo i nie.






10 kwietnia 2014

Wieczorne loty



Zdjęcia kiepskiej jakości, bo szaro się robiło, aparat trochę głupiał przy ostrości na ręcznych ustawieniach. Było przed 19.00. Balony pojawiły się w zasadzie dość rozproszone na niebie. Chyba wiało na górze, bo balony dość szybko się przemieszczały. Słychać było huk podawanego gorącego powietrza.

Pojawiły się od strony północnej. Dwa balony szybko powędrowały nad dachem budynku w kierunku południowym, reszta - zdawałoby się - że wiszą na niebie i wiszą. Po jakiś 15 minutach zaczęły sukcesywnie pojawiać się po drugiej stronie nieba, też kierowały się na południe.





Może jeszcze w sobotę, czy w niedzielę w ciągu dnia uda się złapać jakiś balonik w kadr, bo loty zaplanowane są na godziny poranne.  Wszystko za sprawą XIII Wielkanocnych Zawodów Balonowych. 



A zmieniając zupełnie temat, na bardziej rękodzielniczy, to mam wielką prośbę. Czas jakiś temu widziałam w necie wzorek warkoczowy, taki zwężający się. Myślałam, że to nie problem odtworzyć z wyobraźni, ale coś mi nie wychodziło. Warkocz ku górze zwężał się, ale zbyt szybko, zaczęłam szukać wzorku no i znalazłam, nawet ze schematem. Szczytem szczęścia jednak byłoby wiedzieć, co oznaczają wszystkie piktogramy - główny problem, to nachodzące na schemacie warkocze. Żeby mnie dobić, wszystko po angielsku. :-)))
Schemat znajduje się tutaj, a 'opis' piktogramów tutaj. Chodzi mi o 5-6 oznaczenie i 11-12 oraz 16-17.
Z góry dzięki ! ;-)










5 kwietnia 2014

Kwietniowo


 

Słońce świeci zdradliwie, bo w zaciszu dość ciepło, ale na otwartej przestrzeni wiało dziś, jak nie powiem co. Okropnie. W cieniu, to naprawdę zimno. Podjechałam na działkę posadzić do misy kilka bratków, które stały na balkonie i czekały, czekały. Wywiozłam też kurzy nawóz, bo też stał w domu i czekał. Robi się zielono, ale ta zieleń jeszcze taka trochę żółtawa, żywo zielona jest tylko gwiazdnica, czy jak tam to zielsko się nazywa. 

Wymierzyłam murek, w którym pierwotnie (naście lat temu) miał być kompostownik, ale że się nie sprawdziło, wymyśliłam sobie, że może zrobię tam grządkę podwyższona. Jest szansa, tylko muszę dowieźć ponad 500 l ziemi. Fajnie...




Tymczasem kilka zdjęć z poziomu trawnika.


Z przykrością też stwierdziłam, że ktoś mi podprowadził kamienie. Bezczelnie zabrano z górki tworzącej kaskadę sporą jej część, gdzieś tak 1/3 całości. Widać to lepiej na trzecim zdjęciu - zaznaczyłam miejsce ubytku. Oczywiście kamienie zniknęły od strony pergoli, ale też z tyłu od sąsiada, czyli z tyłu względem tego kadru. Dobre dwie-trzy taczki kamienia. Jak widać poprzesuwano też i tę nieckę z której wypływa kaskada, a był ona wcementowana, wyprofilowana tak, by woda z kamieni spływała do oczka, czyli powyrywano, poprzebierano. :-( 
Przykre, bardzo przykre.
Musi nie tylko być dowieziony kamień, ale od nowa wyprofilowany spad wody tak, by kamienie kierowały go do oczka, a nie na boki. Mój kaskadowy strumyczek ma dwa rozgałęzienia, więc sprawa się komplikuje dodatkowo.



Na koniec, piątkowe zdjęcia przesadzonych pomidorów. Ostatecznie mam po 30 sztuk z każdego rodzaju, czyli 60. Oklejone paseczkami papieru, by odróżnić po kolorze gatunek roślin  Stoją na desce do prasowania. Nie miałam innego pomysłu. Nie będę prasować do 15 maja ! :-)


I kadr z 'Życia bawełny'. 
Wczorajszy kadr. Już widać liścienie. Jeszcze nie wszystkie osiem, więc czekam cierpliwie na resztę.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...