Pages

1 lipca 2016

Się Porobiło - cz. 161 - Prosta, geometryczna lniana suknia i coś jeszcze

Długo kombinowałam, jaką prostą sukienkę zrobić z lnu, który u mnie zalegał już kilka lat. Jak pisałam wcześniej, kupon tkaniny nabyłam okazyjnie w lumpeksie z myślą o spódnicy ze szlakiem. Ponieważ nie lubię takich marszczonych w gumkę (a tak byłoby najprościej i ekonomiczniej, patrząc na ilość tkaniny), materiał leżał i leżał. Przypomniałam sobie o nim i pierwsza myśl, by pokombinować z innej tkaniny (bawełnianej dzianiny) jakąś prostą górę, ale nie mogąc nic dobrać w kolorze, przypadkiem ... przekonałam się, że może jednak prosta sukienka o geometrycznych bokach się obroni. Bez problemu, z odciętych kawałków dało się wyciąć skosy na podszycie szyi i ramion. Największym problemem i bardzo niewdzięczną czynnością było podkładanie dołu i boków, bo tkanina niestety żyła własnym życiem. Ale się udało. 
Zdjęcie jeszcze na szybko zrobiłam na Idealnej, czyli na manekinie (jutro przenoszę się poza miasto oczywiście bez manekina), jednak wyjątkowo mało korzystnie prezentuje się ten krój na Idealnej. Samodzielnie robiąc zdjęcia, bez statywu też średnio fajnie udało się ukazać kształt sukni, ale coś tam widać.


Teraz zupełnie z innej beczki. 
Niedawno na Prząśniczce ukazał się wpis o bawełnie. Zmobilizowało to i mnie, do pokazania mojej rośliny. Zdjęcia są zrobione przed godziną. Roślina ma już rok. Udało jej się przeżyć zimę w mieszkaniu, co prawda nie rosła rewelacyjnie, był moment, że na wiosnę byłą prawie bez liści, jednak widać, że teraz pomimo ataku (chyba mączlika) daje radę. Przysłowie, że do trzech razy sztuka ma u mnie też swoje potwierdzenie, bowiem ta roślina jest z trzeciego siewu. Najpierw 2 lata temu kupiłam nasionka, wystartowały w miarę fajnie, jednak niestety szybko się skończyły. Później kupiłam nasiona ponownie, ale z innej firmy licząc na to, że firma odmieni życie roślin. Trochę się udało. Rośliny (tylko dwie) rosły, bez szaleństwa (też były obżerane), nawet jedna kwitła (chwaliłam się tutaj), ale nie przeżyły zimy. Ostatecznie, z kolejnej paczuszki wyrosła jedna roślina, przetrwała sezon kaloryferowy i jest. 


I coś mi się wydaje, że ... może, może... jeszcze mnie zaskoczy. ;-)

A na sam koniec... najlepsze życzenia dla Joszka ! 
Dziś jest Dzień Psa i tym samym... wszystkim psom życzę dobrego życia, a nam ludziom, byśmy uczyli się lojalności i miłości od psów.








6 komentarzy:

  1. Hej.
    Mogłabyś pokazać całą tę sukienkę na płasko. Ciekawi mnie krój, bo skoro prosty, to może i mnie się uda coś wymyślić z kuponu tkaniny, który też wydaje mi się ciut mały na inne pomysły. domyślam się. że góra jest prosta z dziurkami na ręce, a boki... jakoś wycięta i puszczone luźno, czy tak ?

    Pozdrawiam Isia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Isia.
      Dobrze myślisz. Trudno mi zrobić w obecnych warunkach zdjęcie, ale Ci mogę rozrysować i zmierzyć. Może coś się przyda. Napisz na sieporobilo@acubenes.net

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  2. Piękna suknia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślałam o sukience bliżej ciała, ale to co wybrałaś jest super i na pewno sprawdzi się w lnie. Co wydarzy się z bawełną? Bardzo jestem ciekawa. A Joszko? Och rozbraja mnie całkowicie, słodkie cudo!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa, dziękuję po wielokroć. Też początkowo myślałam o czymś bardziej dopasowanym na górze, z dzianiny i doszyciu rozszerzanej dolnej części, ale skoro udało się nie kombinować z dzianiną, którą praktycznie trudno mi było dobrać, to fajnie.
      Bawełna natomiast wygląda podejrzanie. To 'coś' na ostatnim zdjęciu. ;-)
      A Joszko, to... mały rozrabiaka. :)

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...