W końcu kupiłam kilka sztuk. Właściwie chciałam pisaki do konturów, bo bez nich ani rusz i tak jakoś wyszło. Co do samych pisaków, to pomna doświadczeń ubiegłych (czyli średnio), kupiłam z każdego rodzaju po sztuce. Zobaczymy, jak się sprawdzą. Na razie, na szybko wykorzystałam jeden, więc niewiele, a nawet nic, nie mogę powiedzieć.
Co do farbek, to ponieważ tanie nie są, poszłam trochę 'po firmie', mając mętne doświadczenie z farbami do papieru, jeszcze z bardzo dawnych lat, gdzie w latach mego dzieciństwa tata (trudniący się wykonywaniem dekoracji sklepowych - tak, dawniej bywały dekoracje okolicznościowe, tematyczne, etc, a nie wystawiany sprzedawany towar ! - kto to pamięta ? ;-) ) miał dostęp do różnych firmowych z 'Zachodu'. Kupiłam najistotniejsze kolory wiedząc, że z nimi już wiele można zdziałać.
Pomysł miałam od razu, nadarzyła się okazja prezentowa, tylko bardzo długo trwało zdecydowanie, co ma być na takich spersonalizowanych koszulkach. Decyzja zapadłą późno, na tyle późno, że musiałam je namalować, spakować i wysłać jednego wieczoru !
Nie było mowy o próbowaniu.
Koszulki kupiłam rozważnie, patrząc na tkaninę i jej podatność na pastele, bo w razie czego i one były pod ręką. A pastele są bardziej wymagające.
Maluje się świetnie. Dość dobrze kryją. Pierwszą koszulkę chyba przedobrzyłam nakładając warstwy farby, bo przebiła farba na lewą stronę. Na moje szczęście, ja zawsze podkładam kartki, by mi się dobrze malowało, tutaj kartka spełniła dodatkową rolę, niejako izolacji.
Niby miałam projekt na kartce (tej właśnie, która była pod spodem), ale i tak najczęściej zmieniam coś już wykonując rysunek, czy malunek. Tak było i tym razem.
Koszulki wyschły, wyprasowałam konkretnie gorącym żelazkiem, praktycznie nie było warunków na zdjęcie gotowych. Na tych wieszakach wyglądają dość żałośnie. Niezachęcająco. Realnie wyszło fajnie i jestem zadowolona. Ciekawe, co powie obdarowany kuzyn. Poczta brytyjska na razie wypada gorzej w porównaniu z polską, bo przesyłka ciągle nie jest dostarczona. Nawet monitorowanie cienkie, a w sumie zabuliłam prawie 20 zł za polecony priorytet.























































