Pages

15 grudnia 2013

Się Porobiło - cz. 81 - Pierniczyłam

 
W tym roku z innego przepisu. Skusiły mnie pochlebne opinie, że pierniczki się nie odkształcają. Oczywiście była notka, że rosną, ale fakt, że się nie odkształcają, zrobił swoje i się zdecydowałam na tzw. 'Czeskie pierniczki tradycyjne', które za sprawą Maary trafiły na forum kulinarne. 

Składniki:
800g mąki,
280g cukru pudru,
120g tłuszczu,
110g miodu
220g jajek
3 łyżeczki sody,
4 łyżeczki przyprawy do pierników

Na lukier:
1 białko
120 - 140g przesianego cukru pudru




Wykonanie:
Miód i tłuszcz rozpuścić, sypkie składniki wymieszać ze sobą, powoli dolewać ciepły miód i tłuszcz. Na koniec połączyć  z roztrzepanymi jajkami. Ciasto powinno poleżakować 1-2 dni, jednak wypiekanie wcześniejsze, chociaż po kilku godzinach, jak podają praktycy, nie wpływa negatywnie na wypiek. Rozwałkowywać dość cienko. Robiłam na 2-3 mm i pierniczki urosły, co widać na zdjęciach. Wypiekam w tem ok 170 st C (w termoobiegu, chociaż niekoniecznie), większe ok. 10 minut, mniejsze krócej. Lukruję po czasie, później leżakują w puszkach. Zaraz po pieczeniu nie są miękkie. Lukier i puszka po dobie, dwóch robią swoje. ;-)


W tym roku lukrowałam dość długo, ponad 4 godziny, hurtem, najpierw na biało malowałam pędzelkiem, później szczegóły umieszczając lukier w woreczku strunowym.



Będąc na fazie lukru, zrobiłam małe ciasto, takie trochę na próbę z książki 'Czekolada'. Ciasto pomarańczowo-czekoladowe, tak się tam nazywa wykonuje się szybko i prosto. Chociaż czekolady tam mało, jest kakao, wykonuje się z:

Składniki:
175 g mąki
175 g cukru pudru (dałam zwykły miałki)
175 g tłuszczu
3 jajka
1 łyżeczka proszku
2 łyżki kakao
2 łyżki mleka
3 łyżki soku z pomarańczy + otarta skórka

Na lukier: cukier puder i sok pomarańczowy.

Wykonanie:
Tłuszcz utrzeć z cukrem, połączyć z mąką, proszkiem do pieczenia, dodać roztrzepane jajka.Ciasto podzielić na 2 części, do jednej dodać mleko i kakao, do drugiej, sok pomarańczowy i skórkę. Wylać warstwami, lekko zamieszać, by wyszło marmurkowo (u mnie nie wyszło), piec w temp 170-180 st C ok 25 minut. To porcja na małą tortownicę, ok 20 cm. Zrobiłam w formie kwadratowej, następnym razem podwoję ilości. Polukrować. Ciasto jest zwarte, ale wilgotne.




13 komentarzy:

  1. Ależ pięknie napierniczyłaś!!! Udekorowane na piątkę!

    A ja w tym roku zostałam pokonana przez okoliczności niesprzyjające i obawiam się, że pierniczków będzie raptem garstka (no bo nie może tak całkiem nie być)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Też jakoś tak z roku na rok piekę ich mniej.
      Właściwie, to ja nie wiem, co w tym roku upiec, no poza jeszcze 2 rodzajami ciasteczek. Naprawdę, w głowie czarna dziura.

      Usuń
  2. Cudne te pierniczki, przepięknie ozdobione!!! Jeśli jeszcze smakują tak jak wyglądają, to już pełnia szczęścia :). Aż żałuję, że zapachu nie da się przesłać przez internet ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Frasiu.
      Zapach pierniczków to jest to, co bardzo lubię :-))) Fakt, internet jeszcze niedoskonały jest, ale kto wie, co wymyślą za kilka lat. Kiedyś był telegraf, później telefon, więc... ;-)

      Usuń
  3. Zrobiłas świetne zdjęcia piernikowych dekoracji:) Pierniczki ozdobiłaś fantastycznie:)
    Jutro też będę piekła pierniczki i skorzystam z tego przepisu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-) Przygotuj sobie jeszcze coś do malowania przed pieczeniem, jeśli chcesz, by tak ładnie błyszczały pozostając brązowymi. Może to być albo mleko skondensowane, albo (tak i ja miałam), żółtko rozmącone z mlekiem. Malować dość dokładnie, bo wszelkie niedoskonałości będzie widać po upieczeniu. ;-)
      Powodzenia !

      Usuń
    2. Dziękuję Ci bardzo:)

      Usuń
  4. Takich slicznych piernikow nie widzialam jak dlugo zyje !!! Zdjecia sa fantastyczne !
    Ciasto kakaowo-pomaranczowe spisalam i zrobie bo wyglada pysznie !
    Sciskam cieplutko Asiu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Sęk w malowaniu, to wprawne ruchy ręką, dobry, gęsty lukier i... woreczek. A ten ostatni w tym roku płatał figle. Pierwszy zaczął przepuszczać lukier bokami. Tego jeszcze nigdy nie miałam. Nie ściskam woreczków jakoś koszmarnie mocno, więc chyba folia nazbyt cienka się okazała. Kolejny natomiast, pod wpływem wysuwanego otworkiem lukru powiększał otworek, z którego lukier wypływał, co przekładało się niestety na grubość, ale i na kształt 'kreski' lukru. Po raz kolejny powtarzam sobie, by dużo wcześniej gromadzić woreczki. Albo przekonać się do rożków skręcanych z papieru do pieczenia.
      Pozdrawiam pierniczkowo :-)

      Usuń
  5. oessu, jakie cudne!!!!
    założę się, że potrafisz pięknie rysować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, oj tam... zaraz pięknie. Troszeczkę. ;-)
      Dziękuję bardzo.

      Usuń
  6. Piękności, też muszę tak kiedyś. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Jakie 'kiedyś' jeszcze zdążysz. :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...