Pages

7 lutego 2013

Wcale nie robótkowo.

A jednak... rozkwitł i pachnie. Trzy cebule, każda ma pęd kwiatowy, ale też i ... zanosi się, że będą kolejne pędy. Super ! Mała rzecz, a bardzo cieszy. Nie mogłam się oprzeć, by nie przytaszczyć niepozornej doniczki z krokusami. Normalnie bym ja ominęła, bo cebule jakoś niefajnie rosły, tylko zanosiło się na biały kwiat. A kto mnie zna wie, że tego, to ja już ominąć nie mogłam. :-) I tak, po kilku dniach niepozorne listki odkryły kwiaty i ... kwitnie. Zdjęcia nie ukazują w pełni urody kwiatów, bo niestety zrobione wieczorem.


W temacie robótkowym, mało się dzieje, bardzo mało, jak porównam się z innymi twórczymi blogierkami, to ... bida z nędzą. Ale dzierga się dziergadełko pokazane w poprzednim poście.
Wszystkim dobrze nam życzącym i trzymającym kciuki za Filona dziękuję bardzo. Dzisiaj robiliśmy kontrolną morfologię (mieliśmy jutro, ale gdy wróciłam z pracy, pies przywitał mnie nie tylko wielką radością, ale też obrzękiem prawego łokcia) i okazało się, że czerwone krwinki są co do jednej na tym samym poziomie, co 6 dni temu, czyli troszeczkę poniżej normy. W naszej sytuacji, to dobra wieść, bo nie ma spadku, a stabilizacja daje nadzieję. Na razie musimy odpuścić trocoxil (lek na stawy), bo on też wpływa negatywnie na szpik kostny i spróbuję podać hormon tarczycowy T4. Zobaczymy, jak się wszystko poukłada. Oczywiście leczymy też obrzęknięte tkanki wkoło łokcia.



16 komentarzy:

  1. Aż mi zapachniało :) Pięknie kwitną :)

    Mój już przekwitł, niestety... Był biały i wyrosły mu z cebulki dwa pędy obsypane kwiatami - pachniał nieziemsko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Kupuje sukcesywnie nowe. Chyba jestem od nich uzależniona. :-)))
      niesamowite są, prawda ?

      Usuń
  2. Piękne :D A za Filona nadal kciuki trzymam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymaj trzymaj ! Ładnie prosimy. :-)
      Pomaga. ;-)

      Usuń
  3. Kwiaty kwitną pięknie. Może to i dobrze, że ogrodnicy się tak spieszą, przynajmniej jest co podziwiać w szare zimowe dni. A Filonowi życzę zdrówka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy. Szału ze zdrowiem nie ma, nie oczekuję też cudu, ale tak, jak jest, jest ok. Więc, oby tak pozostało. :-)

      Usuń
    2. U mnie na froncie psio-zdrowotnym też spokój. Podaję leki, za jakieś 3-4 tygodnie do kontroli. Psina się kula, co prawda już nie tak jak kiedyś (zwłaszcza przed zespołem przedsionkowym, który ją dopadł rok temu), ale jest spokojnie, stabilnie. Oby tak było jak najdłużej. Czego Tobie i sobie, a zwłaszcza naszym psom, życzę :)

      Usuń
    3. Noo, to tez dobre wieści. :-) Stabilizacja nam wystarcza, prawda ? ;-)
      Z drugiej strony, gdybyśmy nie przebadały tych psów trochę profilaktycznie, to przecież nie wiedziało by się, co w nich siedzi i każde takie zachowanie kwitowałoby się, ze to starość, czyli norma.

      Usuń
    4. Dokładnie. To, że pies kaszle jest często ignorowane, bo suche powietrze, linienie, mróz na dworze. A po przebadaniu okazuje się, że nie żadne suche powietrze tylko serduszko niedomaga... A stabilizacja musi wystarczyć, bo wybór zasadniczo marny ;))

      Usuń
  4. Ja też kupuję hiacynty co roku :)) najczęściej przed Wielkanocą lub zaraz po (jeszcze tańsze) i po okresie kwitnienia odstawiam do spoczynku. Później wysadzam do ogrodu i na wiosnę przyszłego roku cieszę oczy i nie tylko kwitnąco-pachnącym poletkiem :))
    Patrząc na Twoje pięknie kwitnące krokusy i hiacynty aż mi się wiosny zachciało :))
    A Filonowi oby zdrowie dopisywało :)
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za życzenia dziękujemy. Upraszamy się o dalsze. :-)))
      Z tym przesadzeniem hiacyntów do gruntu, to u mnie różowo nie jest. Kilka razy robiłam, jak Ty. Ale okazywało się, że kwitnienie na działce jest bardzo, bardzo kiepskie. Przypuszczam, że to wynik niskiej ilości wody. Co innego byłoby, gdyby ogród był przy domu, a tak... Co Bozia w góry da, przynajmniej na początku wiosny. W minionym roku, przez moje zawirowania, cebule po wiośnie zostały na balkonie, nie były podlewane, więc okres spoczynku przeszły i o dziwo, większość wyraziła chęć kwitnienia już w październiku. Kwiaty zdecydowanie mniejsze, tzn niższe, a 6 sztuk, to nawet jakby łodyg nie miała. Pewnie to znowu sprawa braku wody, bo nie sądziłam, że wniesione rośliny jesienią do domu tak szybko zaczną kwitnąc. Nie było liści, a pchały się skarłowaciałe kwiaty.
      Tak, wiosny, zdecydowanie wiosny !
      Wczoraj u mnie trawniki były jeszcze zielone, jak pokazywali w tv południe kraju zasypane totalnie śniegiem, dziś i u mnie biało...

      Usuń
  5. Piękne kwiatki!
    Trochę się Filonem martwię, bo jak odstawisz ten trocoxil, to go może bardziej boleć. Nie wiem, czy Ci to co pomoże, ale swego czasu tuz przed urlopem mojej teściowej okazało się, że jej żarloczna Sara (owczarek niemiecki, więc nie taki wielki pies) ma chore stawy i jest za ciężka. W związku z czym otrzymałam zadanie odchudzenia psa metodą hitlerowską (dlatego takich zleceń nie przyjmuję) ograniczenia tego samego żarcia, co dotychczas, do 1/4 porcji i dopychania go surową marchwią oraz leczenia psa i dostałam na to środek w proszku. Psa pieknie odchudziłam, ale własną metodą, a środek na stawy, chociaż naturalny, okazał sie absolutną rewelacją - pies, który już nie bardzo chciał wychodzić, po tygodniu walczył o pierwszeństwo w spacerku (ja nie panuję nad dwoma psami na raz, więc wyprowadzałam pojedynczo). Nie pamiętam, jak to się nazywało, było w plastikowym, takim typowym dla psów, pudełku, zawierało to, co zwykle takie leki(chondroityna, glukozamina), ale głównym składnikiem był wyciąg z hakorośli rozesłanej. Nikt sie nie spodziewał, że zadziała tak szybko. Może by ta hakorośl i Filonowi pomogła, a to naturalne i na układ krwiotwórczy na pewno nie szkodzi. On jest taki duży i te jego biedne łapiny muszą sporo nosić... A i Ty nie jesteś aż tak mocarna, żeby go na rękach na dwór wynosić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odchudzanie nigdy nie należy do przyjemności. Zwierzakowi to o tyle łatwiej, o ile sam sobie lodówki nie otwiera, jak my. ;-)
      Na szczęście Filon nie ma nadwagi, masa która posiada jest proporcjonalna do kośćca. On osłonowo też dostaje naturalny preparat na stawy, teraz już na stałe, wcześniej, w szczenięctwie, w okresie rozwoju profilaktycznie, bo jednak molosy mają dość gwałtowny przyrost masy. Ma w pełni ruchome wszystkie stawy, ale wiadomo, że pewne mikrourazy na pewno są, jak to w codziennym życiu. No i niestety, jak to na z wiekiem, sprawności i gibkości każdemu ubywa. Z resztą przy takich gabarytach, to gibkość jest nieco obcym słowem. :-) Codziennie też drepcze po schodach, a ma ich trochę do pokonania. Sam się dość konkretnie denerwuje, kiedy nie może już tak od razu odplątać swych wszystkich łap. A sypia dość dziwnie, cóż - jego wybór. :-) Widocznie nie boli, skoro się pół nocy śpi z tylna stopą pod brodą.
      Samodzielne wynoszenie na dwór Filona w ogólne w grę nie wchodzi, no chyba, żeby Pudzian się zobowiązał. :-)
      Nie wiem, co podawałaś suni, fajnie, że tak szybko zadziałało. Oby trzymało długo. :)

      Usuń
    2. Tak czytam ogólnie o tym ziółku - swoją drogą nie wiedziałam, że to inna nazwa czarciego pazura - i ono z opisów ma szerokie zastosowanie, ale w przypadku stawów, to piszą głównie o reumatyzmie.
      Mnie z kolei chodzi o utrzymanie stawów w ruchomości (i na tym się skupiam), czyli o 'dokarmianie' w maź stawową itd... bo to z wiekiem niestety się sypie. Ból się wówczas bierze z tarcia kości w torebkach stawowych, a brak mazi i owo tarcie sprzyjają mikro urazom główek kości, co z kolei daje stany zapalne stawów. Póki co, stan zapalny stawu jest mi tematem znanym teoretycznie. Filon jedynie teraz miewa stłuczenia tkanek około łokciowych od sposobu kładzenia się, a raczej ... zwalania się na podłodze.
      Pomijając mów wywód, może odnajdziesz w pamięci nazwę preparatu. Skoro dobry... ;-)

      Usuń
    3. No własnie nijak sobie go przypomnieć nie mogę, teściowa też, tę hakorośl pamietam tylko dlatego, że dobrze mi sie utrwaliła, kiedy się w towarzystwie pomyliłam i niechcący zamieniłam w drugim wyrazie ł na r - poruta straszna. Jam szczęśliwa jest, że z moimi psimi stawami nie mam problemów, bo to tylko 30 kilo, łapiny ma wprawdzie nedługie, ale to po pierwsze średniak, po drugie wielorasowy, więc jest nadzieja, że łapy dadzą radę.

      Usuń
    4. Mnie się wydaję ,że kilogramy mają tylko wpływ na stawy, jeśli jest ich za dużo. Reszta to sprawa indywidualna, geny i wpływ środowiska. Przecież taki Filon genetycznie ma przystosowane kości, stawy do masy, jaką posiada. Taka rasa i finał. Ile to małych psów ma kłopoty ze stawami... Dużo się mówi o stawach, profilaktyce, zarówno ludzkiej, jak i psiej, stąd każda kulawizna, czy niezborność sprowadzana jest do wspólnego mianownika 'stawy'. Pies nie powie dokładnie kiedy i jak boli. A co innego jest reumatyzm, co innego uszkodzenia w obrębie stawu, czy zmiany neurologiczne, które demonstrują się jak kulawizna, a zwyczajnie nią nie są. Fakt, pies niechodzący to problem, starszy niechodzący, to duży problem. Jednak starszy, duuuży niechodzący, to niestety... . Przykra prawda.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...