Pages

5 stycznia 2020

No i szlag by to....

Początek roku, a ja tak z grubej rury... ale jak inaczej, kiedy podczas pracy rozwala się narzędzie ? 


Nie robiłam nic innego tym drutem, niż jego przeznaczenie. Tylko, po prostu, zwyczajnie, pociągnęłam, chcąc przesunąć robotkę na żyłce i ...trask ! Poooooooszłooooo...
Nigdy nie miałam zrozumienia, skąd, dlaczego, po co, z czyjej winy, etc... te druty mają taką ceną. I owszem, fajnie się dzierga, ale jakoś bez szału, na zwykłych tańszych też praca się toczy. Długo zastanawiałam się, czy kupić komplet. Zdecydowałam się, bo trącały profesjonalizmem. Ujęło mnie w nich, że w przekroju są kwadratami, a nie kołami, tzn nie są okrągłe, jak klasyczne, tzn kubiki. Fakt, mam go kilka lat, ale nie pracują non stop, wręcz przeciwnie, ostatnio długo sobie spały. Drewno, to dla mnie plus, ale od razu przy pierwszych pracach pościerały się nadruki numeracji, prawie zawsze odkręcają się się podczas pracy od żyłki i niejednokrotnie przeklinam, jak w szparę na złączu wejdzie nitka i szczerze... nie wiem, czy znowu kupiłabym cały komplet.

 

Pękło przy nasadzie, równo z nią. Nie ma szansy, by ten fragment drewna wyciągnąć z metalowej obsadki i próbować jakoś połączyć ponownie. To najcieńsze z kompletu druty nr 3,5. Sam fakt, że w komplecie nie ma cieńszych, też moim zdaniem, jest minusem. Oczywiście teraz w e-dziewiarce.pl (gdzie je nabyłam) nie ma obecnie na podmianę. Są tylko w rozmiarze 3,25 i to zwykłe, nie kubiki. Fajnie.... :-(
Dziergam dalej, mając w jednej ręce 3,5 w drugiej 4. Na oko robótka niczym nie różni się od części robionej na obydwóch 3,5.  
Jakaś pechowa jest to praca, bo komplet powstaje bardzo długo (czapka, rękawiczki i otulacz). Jest pruty i dopasowywany, bo jakoś nie mogę się zdecydować, co i jak ostatecznie chcę. 
Już teraz znowu myślę, czy ten otulacz, który początkowo miał być dłuuuuugi i zawijany dwukrotnie na szyi, (ostatecznie zrobiony, jak zwykły lekko odstający golf i nawet ponoszony jesienią), faktycznie taki ma pozostać. Czy nie przerobić go jednak tak, jak pierwotnie zakłądałam... 
Nic nie idzie.... Bleeee...

A tak w ogóle, to dobrego roku Wam życzę, bo pomimo wszystko, na prawdziwe życzenia, nigdy nie jest za późno ! :-)







4 komentarze:

  1. Ładne kolory:) Poza tym dla mnie najlepsze są zwykłe druty dostępne za grosze. Mam je długie lata i nic się z nimi nie dzieje. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Przykro się robi, kiedy coś co powinno sprawiać nam przyjemność jest zniechęcające. Może warto odłożyć robótkę na jakiś czas i do niej wrócić? Z drutów używam hiya-hiya i addi ale ze stałą żyłką - jakoś tak mam zakodowane, że im mniej części tym mniejsza szansa, że coś pójdzie nie tak ;).
    Wielu udanych chwil z drutami w Nowym Roku
    Baśka

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj przykrość z tym drutem :( nie znam tych kwadratowych ale drewniane a raczej bambusowe to moje ulubione druty i już się nie czepiam jak, któryś odmówi współpracy. Ja je po prostu wykańczam, metalowych nie lubię a drewno może się trafić jakieś ze skazą więc jakoś tak to sobie tłumaczę co nie zmienia faktu, że w trakcie dziergania taka niespodzianka może zdenerwować.

    Uściski i oby dało się dokończyć pomimo różnych rozmiarów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Łączę się w bólu. Dwa razy złamałam te drewniane kolorowe okrągłe 3,5 mm to jeszcze pamiętam jak przykro się robi jak się je straci. No cóż, zdarza się. Mimo wszystko lubię te odkręcane, choć wkręcająca się w gwint włóczka rzeczywiście wkurza. Od czasu tych złamań przerzucam się na metalowe, szczególnie jeśli są cieńsze niż 5 mm. Zastanawiam się za co je tak lubię - i wychodzi że chyba za cenę :-) bo bardziej ich pilnuję i staram się nie zgubić żadnego elementu i trzymam je w porządku i szanuję, w przeciwieństwie do tych zwykłych :-). Tak czy siak rzadko ich ostatnio używam, przysięgłabym że w ostatnim roku nie dotknęłam ich ani razu.
    Trzymam kciuki za komplet i pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...