Pages

19 maja 2019

Się Porobiło - cz. 226 - Duża bluza z przypadku

Tak wiem, znowu przerwa i niebyt, ale tak jakoś wyszło, że nawet o posta o bawełnie nie dałoby się porządnie spłodzić, bo ona ma wyjątkowe opory, by sensownie rosnąć. Nie wspominając o kawie, która dopiero raczyła (i to tylko w jednym nasionku), wypuścić pierwszy biały ogonek.
Nic nie jest urodziwe i godne zdjęcia. Nawet one...

Nie chcę znowu na blogu marudzić, że prawie wszystko, co do robótkowania, to wszystko muszę kupować przez net, że stacjonarnie, to kicha, ale... no ciągle taka prawa.
Tak też się zaczęła historia  owej bluzy. Zakupy na grupie sprzedażowej na FB. Ponieważ nam sporo leżakujących tkanin, już tak intensywnie grup wspomnianych nie śledzę, bywam od czasu do czasu na jednej, czy dwóch. To, co się pojawi jest raczej nieprzewidywalne, no chyba, że coś się powtórzy. Decyzje muszą być błyskawiczne, by taki urok tych zakupów. A ja mam niestety (a może stety) kilka motywów, które wywołują u mnie nieodpartą chęć posiadania, czasami wbrew potrzebom i logice. 
Łapki, takie odciski śladów psich (a może i kocich) są na górze listy. Gdy też wpadłam na grupę w momencie pojawienia się tkanin, zobaczyłam łapki, pobieżnie opis (dresówka grubsza, mięsista, 98% bawełny, 2 % elastanu), no to myk... Zimowa, prosta sukienka z lekkim golfem. Zielone tło, czarne łapki... faaaajnie ! No marzenie !

Tkanina dojechała... Wyjęłam z opakowania, popatrzyłam i ... zamarłam. Wcale nie z wrażenia. 
Chyba jeszcze nic, co przyjechało do mnie z daleka, nabyte z obrazka, tak nie nie rozczarowało. Tak właśnie wówczas postrzegłam tkaninę. Zielona i owszem, czarne łapy, czy raczej ich ślady  też się zgadzały, faktycznie gruba, drapana (czy, jak kto woli, z puszkiem) tylko... o zgrozo... skąd te kontury wzoru 'pozłacane' ? I skąd takie jakieś 'dotykowe gumowanie' ?
Szybko przewertowałam posty, by doczytać, czy nie zaistniała pomyłka. Głowę bym dała, że na zdjęciu niczego 'złotego' nie było (a mam lekką alergię w temacie), no i ... miałam podejrzenie, że dojechała tkanina z poliestrem, co wg mnie tłumaczyło ten dziwny efekt dotykowy. 
Ale nie, niestety... kupiłam dokładnie to, co dojechało. Żadnej pomyłki... 
I co ja z tego zrobię ? Legowisko dla Joszka ? I tak leżała ta tkanina na kanapie... kilka dni, krzycząc w oczy, jak wyrzut sumienia.

I któregoś dnia mnie oświeciło, że przecież... sprawdzi się w 'czymś zewnętrznym'. Może da się ... może jakaś bluza ? Bomberka ? I tak powolutku, pomysł z typowej bluzy rozrósł się nieco, bo jednak 3 m zakupione... Trochę obawiałam się polecieć w płaszczyk, chociaż im bardziej się przyglądałam tkaninie, tym bardziej wydawało mi się, że dobrze kombinuję. No ale... wzorek taki,  nie inny... Płaszczyk z takiej miękkiej, grubej dresówki też kiedyś pojawił się w planach, ale jednak... nie ta tkanina.
Drogą powolnego analizowania, osiągnęłam kompromis z samą sobą. Dłuższa bluza z kapturem !



No i się zaczęło kombinowanie, bo jednak nie wciągana przez głowę, a zapinana na zamek, więc jednak jakiś model by się przydał i wsparcie techniczne w opisach, co do zamka, kieszeni naszywanych etc...

I niby człowiek ma jakieś gazety, niby kupione nie z przypadku i łapanki, ale dlatego, że było na czymś oko zawiesić, i niby to, i niby tamto i ... kurcze... nic nie pasuje. Zdecydowałam się więc nieco przerobić (wydłużyć) dresową bluzę z 'Kocham szycie' nr 4/219 model 114.


Pierwsza walka stoczona była przy wykonywaniu wykroju. Jesssu, jeszcze nigdy tak długo nie odszukiwałam elementów z 'mapy' wykrojów. Masakra jakaś. W ogóle, to ja się zastanawiam, czy nie można by też i na wykrojach używać języka polskiego ?

Przybyło mnie tu i ówdzie, dlatego wybrałam rozmiar większy, tym bardziej, że tkanina mięsista, i jej zewnętrzna strona, lekko taka stabilniejsza (sztywniejsza, nie jest jednak dobrym określeniem). Pospinałam szpilkami korpus, przymierzyłam. I... no pożal się Boże. Wszystko za duże. Nie wiem, czy ja jestem jakaś niepozbierana, ale zawsze, jak mierzę pierwszy raz, to mam spore problemy, by rozmiarowo ogarnąć początek pracy. Nie mam zwyczaju fastrygować, wolę szpilki, chociaż z nimi najfajniej się nie mierzy. Możliwe, że bardziej rozsądne było wybrać mniejszy rozmiar modelu, ale jednak czasami te liczby cm nie wprost wpasowują się w jeden rozmiar, więc z reguły nie zawsze ufam, że wystarczy mi tu i ówdzie cm tkaniny. ;-)
Przymierzyłam do wiosennej, pikowanej, lekko taliowanej kurtki, ano faktycznie... Spokojnie po 3-4 cm z boków należy pościnać, ale nie z całej długości tyle samo. Więcej od pach do pasa. Gdybym wycięła od razu rozmiar mniejszy, istniałaby obawa, że biodrami się nie zmieszczę. Taka prawda. Przypuszczalnie, z materiału bardziej miękkiego, gdy bluza kończy się na wysokości bioder ściągaczem, szerokość pod pachami nie byłaby problemem.


Bluza powstawała małymi etapami, bo ciągle nie wiedziałam, jak się dobrać do kieszeni. Wszystkie wskazówki, które znalazłam w necie, dotyczące techniki wszycia kieszeni takich 'kangurkowych' mówiły...  - 'naszyj kieszenie'. Tyle, to każdy wie, ale jak naszyć ? Jaka kolejność ? Obszyć kieszeń, zagiąć do lewej strony i naszyć ? A na jakiej wysokości będzie optymalnie ? Nie mogę równać ich u dołu z bluzą i wszyć do ściągacza, bo przecież moja bluza tak się nie kończy. Pół biedy samo naszycie. Jak dać sobie radę z zamkiem, bo tak podginając, podwijając, etc.. kieszenie i przód otrzymuję dość grubą warstwę, która tak naprawdę, ledwo wchodzi pod stopkę maszyny. Żałowałam bardzo, że byłam taka porządna i wykroiłam odszycie wewnętrzne przodu. Już chciałam to w diabły rzucić, bo każda w domu bluza miała tylko sam zamek, nigdzie podglądnąć. Szycie równoczesne podwiniętej przedniej części i spodniej wraz z wsuniętym zamkiem i na dodatek kieszeniami, to byłoby czyste szaleństwo. Ostatecznie wszyłam intuicyjnie zamek pomiędzy obie warstwy (wraz z kieszeniami) przodu i odszyć, prawymi stronami do siebie, po czym wywinęłam i odszyłam przy zamku. Jak ma być prawidłowo ? Nie wiem...



Podobnie walczyłam z wszyciem kaptura i od razu listwy maskującej. Po prostu było grubo. W sensie dosłownym. Z kapturem to dodatkowo miałam przygodę, bo okazało się, że mam ostatnie dwa okucia kaletnicze do dziurek (dla sznurka), przy czym jedno jest uszkodzone. Trzeba było kupić w necie. Tutaj dałam ciała, bo na szybko, kupiłam kilka jeszcze innych popierdółek, dodatkowo oczywiście ciut mniejsze oczka kaletnicze, które... okazały się być napami. No nic... Może kiedyś spróbuję wykorzystać pomyłkę. ;-)
Oczka kaletnicze nabijam niestety przy pomocy taty, co mi się średnio podoba, bo zawsze się obawiam, że źle w palcach poskłada, a jak już przywali młotkiem, to będzie kicha... Nie mam pojęcia, gdzie się kupuje oczka takie, które kobieta w miarę sprawna manualnie, małym młotkiem może zamocować. Może ktoś coś ?

Spód tkaniny pod dziurki na sznurek jest tylko podklejony flizeliną, ambitnie chciałam skórkę, ale  nie miałam w całym worku ze ścinkam skórek, ani odrobiny czarnej, więc ... już nie chciałam kombinować i szukać gdzieś w świecie 10 mc2 skórki w kolorze czarnym. 

Bluza ma sporo niedociągnięć. Walczyłam dzielnie z maskowaniem końcówki górnej zamka, pod szyją. We wskazówkach dotyczących kaptura podano, by wszyć go 1,5 cm od brzegu. Tak też mam, ale nie wiem, czy w noszeniu będzie to fajnie. Listwa maskująca, pomimo, że ładnie i równo wszyta od kapturem (szyłam po prawej stronie), jakoś tak równiutko nie wygląda od strony wewnętrznej. Tzn szew jest równy, ale trochę pijany. Przypuszczam, że tkanina, którą użyłam na listwę jest za  elastyczna w porównaniu ze szwem kaptura i korpusu. Być może, gdyby była stabilniejsza, może efekt byłby lepszy, jednak nic z domowych zapasów nie pasowało mi kolorystycznie.
Zdecydowanie brakuje mi wiedzy technicznej. Wyobraźnia podpowiada, jak ma wyglądać efekt końcowy, ale takie kombinowanie, jak zrobić, często wyprowadza na manowce i zwyczajnie utrudnia się pracę.
Opisy wykonania modeli w gazetkach są bardzo lakoniczne. Może się mylę, ale po takie wydawnictwa nie sięgają profesjonaliści. to dla laików i samouków. Mogłoby być opisane, w jaki sposób wykonać trudniejsze elementy. Chociaż, prawdę mówiąc, wolałabym obrazki, bo to do mnie bardziej przemawia.






2 komentarze:

  1. A jeszcze jakbyś drugi taki uszyła i pokazała zdjecia krok po kroku to bym była w siódmym niebie bo wlaśnie taki płaszczyk chcę uszyć:) Tylko ekspres się trochę faluje ale może się to rozejdze:) Też już mam kawałek grubszej dzianiny ale nie wygląda tak sztywno jak Twoja:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W planach miałam i chyba jeszcze mam taki bardziej płaszczyk z grubszej, może i dresówki. Nawet gazetkę kiedyś pod tym kątem kupiłam. Jest model płaszczyka. Więc niewykluczone. Jednak muszę do tego czasu się douczyć. :)))
      Zamki plastikowe niestety mają tę paskudną cechę, że żyją własnym życiem. Nie wiem, jak to poskromić. Czy w ogóle da się ?Jaką masz dzianinę ? Może to ja skorzystam z Twoich zdjęć ? Kto tam wie ? ;-)

      Pozdrawiam !

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...